Agrofotowoltaika łączy produkcję rolną z wytwarzaniem energii elektrycznej na tym samym terenie. W Polsce temat zyskuje znaczenie, bo ceny prądu są zmienne, a gospodarstwa szukają dodatkowego źródła dochodu i lepszego wykorzystania gruntów. Najważniejsze pytanie brzmi jednak nie tylko „czy to działa”, ale też „co można uprawiać pod panelami fotowoltaicznymi i przy jakich warunkach inwestycja ma sens”.
Agrofotowoltaika polega na takim ustawieniu modułów PV, aby pod nimi lub między rzędami prowadzono produkcję rolną. W praktyce stosuje się wyższe konstrukcje, większe odstępy między rzędami i odpowiedni kąt nachylenia. Dzięki temu do roślin dociera rozproszone światło, a grunt nie traci całkowicie funkcji rolniczej.
Najlepiej sprawdzają się uprawy, które dobrze znoszą częściowe zacienienie i wyższą wilgotność gleby. W polskich warunkach najczęściej wskazuje się:
– truskawki, poziomki i inne rośliny jagodowe,
– sałaty, szpinak, rukolę i część warzyw liściowych,
– zioła, na przykład miętę, melisę, tymianek,
– wybrane warzywa korzeniowe w systemach doświadczalnych,
– rośliny pastewne i łąki koszone na paszę,
– uprawy pod osłonami lekkimi, gdzie cień nie obniża plonu tak mocno.
Wysokie plony uzyskuje się zwykle tam, gdzie uprawa źle znosi suszę i upał. Panele ograniczają parowanie, a to w suchych sezonach poprawia warunki wodne. Dla niektórych gatunków spadek nasłonecznienia nie oznacza niższego plonu, lecz stabilniejsze warunki wzrostu. Dobrym przykładem są liściaste warzywa letnie, które w pełnym słońcu szybciej więdną i tracą jakość handlową.
Nie każda uprawa nadaje się jednak pod PV. Kukurydza, pszenica czy rzepak potrzebują pełnego dostępu do światła i pracy dużych maszyn. W ich przypadku agrofotowoltaika bywa trudna technicznie i ekonomicznie. Największy potencjał mają gospodarstwa nastawione na intensywne ogrodnictwo, produkcję niszową lub ekstensywny wypas.
Opłacalność agrofotowoltaiki zależy od tego, czy rolnik zarabia równocześnie na plonie i energii. W praktyce największy sens mają systemy, w których przychód z prądu rekompensuje niższy plon, a czasem go przewyższa. W Polsce rośnie zainteresowanie rozwiązaniami dla gospodarstw o areale 1–10 ha, gdzie każdy dodatkowy strumień przychodu ma znaczenie.
Najlepiej wypadają:
1. produkcja warzyw i owoców o wysokiej wartości jednostkowej,
2. uprawy wymagające ochrony przed przegrzaniem,
3. gospodarstwa z własnym zużyciem energii, na przykład chłodnią, pompą nawodnieniową lub linią pakującą,
4. tereny o słabszych glebach, gdzie klasyczna produkcja daje niższą rentowność.
Z danych z europejskich instalacji wynika, że przy odpowiednim projekcie spadek plonu może wynosić od 0 do 20%, ale oszczędność wody i dodatkowy przychód z energii poprawiają bilans całego gospodarstwa. W części badań produktywność łączna, liczona jako suma plonu i energii, była wyższa niż przy oddzielnym wykorzystaniu gruntu.
Przed montażem instalacji potrzebna jest analiza gleby, nasłonecznienia i technologii uprawy. Kluczowe są także szerokość między rzędami paneli, wysokość konstrukcji i możliwość przejazdu maszyn. Źle zaprojektowana instalacja ogranicza ruch sprzętu i utrudnia zbiór.
Warto sprawdzić:
– czy wybrana roślina dobrze znosi cień częściowy,
– czy system nawadniania nie koliduje z konstrukcją,
– jak przebiega zbiór i transport w gospodarstwie,
– czy lokalne warunki prawne pozwalają na realizację inwestycji,
– czy energia będzie zużywana na miejscu, czy sprzedawana do sieci.
Opłacalność rośnie tam, gdzie gospodarstwo zużywa prąd na bieżąco. Chłodzenie, przechowalnictwo, pompy i automatyka obniżają rachunki i skracają czas zwrotu inwestycji. Przy dobrym projekcie agrofotowoltaika staje się nie tylko źródłem energii, ale też sposobem na stabilizację produkcji rolnej w warunkach częstszych susz i wysokich temperatur.
Redaktor z zamiłowania i rolnik z pasji. Regularnie stara się dostarczać fachowe i wartościowe treści dla osób zainteresowanych branżą rolniczą.
Kamil Banasik