Susza w Polsce coraz częściej ogranicza plon zbóż już od fazy krzewienia, a w latach suchych straty w plonie mogą sięgać 20–40%, szczególnie na glebach lekkich. Dobór odmiany staje się więc jednym z najważniejszych elementów ochrony opłacalności produkcji. Liczy się nie tylko potencjał plonowania, ale też głębszy system korzeniowy, krótszy okres wegetacji i stabilność w warunkach stresu wodnego.
W warunkach niedoboru wody najlepiej sprawdzają się odmiany, które szybko startują jesienią, dobrze się krzewią i wcześnie wykorzystują zapasy wilgoci z gleby. Dla gospodarstwa oznacza to mniejsze ryzyko, że roślina wejdzie w fazę nalewania ziarna zbyt wcześnie lub zbyt późno, gdy w glebie brakuje już wody.
Przy wyborze materiału siewnego warto analizować cechy użytkowe, a nie tylko wyniki z jednego sezonu. Dobra odmiana na suszę powinna charakteryzować się:
wysoką tolerancją na stres abiotyczny,
stabilnym plonem w różnych warunkach pogodowych,
średnio wczesnym lub wczesnym terminem kłoszenia,
dobrym wigorem początkowym,
odpornością na wyleganie, które nasila się po nierównomiernych opadach,
rozwiniętym systemem korzeniowym.
W praktyce ważne są też warunki siedliskowe. Na glebach lekkich, o niskiej pojemności wodnej, większe znaczenie ma pszenżyto i żyto niż pszenica o wysokim potencjale plonowania. Na stanowiskach średnich lepszy efekt daje pszenica ozima o udokumentowanej stabilności plonowania w doświadczeniach COBORU.
Pszenica ozima daje wysoki plon, ale jej reakcja na deficyt wody bywa silna. Najlepiej sprawdzają się odmiany o dobrym profilu korzeniowym i wysokiej efektywności wykorzystania wody. W opisie odmiany warto szukać informacji o stabilności plonu w latach suchych oraz o odporności na skracanie źdźbła i porastanie.
Pszenżyto ozime jest często polecane tam, gdzie susza łączy się z niższą jakością gleby. Gatunek ten lepiej znosi ograniczony dostęp do wody niż pszenica, a przy tym zachowuje dobry potencjał paszowy. Na stanowiskach słabszych to jedna z bezpieczniejszych opcji.
Żyto ozime wyróżnia się najniższymi wymaganiami wodnymi spośród głównych zbóż. Dobrze wykorzystuje zapasy wilgoci i radzi sobie na glebach piaszczystych oraz kwaśnych. W gospodarstwach nastawionych na stabilność produkcji może stanowić podstawę uprawy w rejonach o częstych suszach wiosennych.
Warto zwracać uwagę na liczby z badań odmianowych. W doświadczeniach rejestrowych i porejestrowych różnice między odmianami potrafią przekraczać 8–12 dt/ha w tych samych warunkach stresu wodnego. To pokazuje, że dobór genotypu ma realny wpływ na wynik ekonomiczny.
Dobór odmiany zaczyna się od analizy pola. Najpierw liczy się typ gleby, klasa bonitacyjna, zawartość próchnicy i termin dostępności wilgoci po zimie. Na polach o małej retencji wodnej lepiej sprawdzają się odmiany wcześniejsze, o umiarkowanym lub wysokim krzewieniu, ale bez nadmiernego zagęszczania łanu.
Praktyczna lista wyboru wygląda następująco:
1. Sprawdź wyniki COBORU z ostatnich 3–5 lat, z lokalizacji podobnych do Twojego regionu.
2. Porównaj plon z lat suchych, a nie tylko średnią wieloletnią.
3. Wybierz odmiany o wysokiej odporności na wyleganie i choroby liści.
4. Dobierz termin siewu do zdolności zatrzymania wilgoci w glebie.
5. Unikaj zbyt wysokiej obsady, bo zwiększa konkurencję o wodę.
Duże znaczenie ma także agrotechnika. Zbyt głęboka uprawa w suchym okresie przyspiesza utratę wody z gleby. Lepszy efekt daje płytkie doprawienie roli i szybki siew po opadach. Równie ważne jest zbilansowane nawożenie potasem i fosforem, bo poprawia gospodarkę wodną i rozwój korzeni.
Dobrym rozwiązaniem jest dywersyfikacja odmian. W jednym gospodarstwie sprawdza się łączenie 2–3 odmian o różnym terminie kłoszenia i różnej tolerancji na stres wodny. Taki układ ogranicza ryzyko, gdy susza pojawia się w krytycznej fazie rozwoju.
W realiach polskiego rolnictwa susza nie zniknie, ale można ograniczyć jej skutki. Najlepsze wyniki dają odmiany dopasowane do gleby, regionu i technologii uprawy. To właśnie precyzyjny wybór materiału siewnego decyduje dziś o stabilności plonu bardziej niż deklarowany potencjał w idealnych warunkach.
Redaktor z zamiłowania i rolnik z pasji. Regularnie stara się dostarczać fachowe i wartościowe treści dla osób zainteresowanych branżą rolniczą.
Kamil Banasik